Temat aborcji w Polsce co jakiś czas powraca na wokandę. Dziś po raz kolejny zdominował czołówki polskich gazet, telewizji i portali informacyjnych. Aborcja jest trudnym tematem i każdorazowe poruszenie go łączy się z wielkimi emocjami. Z jednej strony zwolennicy, z drugiej strony przeciwnicy. Każdy przytacza swoje argumenty, i każdy uważa, że ma racje, i nikt nikogo z tej dyskusji nie słucha.

Tym razem dyskusja dotycząca aborcji przerodziła się w prawdziwy manifest społeczny przeciwko aktualnej władzy i kościołowi katolickiemu. Tysiące ludzi, kobiety, mężczyźni, młodsi i starsi, wyszli na ulice w całym kraju, aby wyrazić swój sprzeciw. Ten protest to już nie tylko walka o utrzymanie kompromisu aborcyjnego, to walka o wolność i prawo wyboru milionów polskich kobiet. To bunt przeciwko Kościołowi i jego hierarchom, oraz politykom partii rządzącej, którzy uporczywie włażą do naszej sfery prywatnej ze swoimi brudnymi buciorami i chcą nas uczyć, jak mamy żyć.

Kilkadziesiąt lat temu, może udałoby się uciszyć polskie kobiety, ale nie dziś. Nie w XXI wieku, w erze internetu, portali społecznościowych, telefonów.

Nasze przodkinie musiały potajemnie przekazywać sobie liściki, aby zorganizować manifestacje na ulicach. Nie miały wsparcia w domu od swoich mężów, nie miały żadnych zasobów finansowych, mimo iż pracowały, nie miały prawa głosu, nikt nie liczył się z ich zdaniem. Były ścigane prze policję i surowo karane. Przez kilka pokoleń dzielne kobiety na całym świecie walczyły o to by przyszłym generacjom żyło się lepiej, by miały prawo do własnej opinii, prawo do swoich poglądów, prawo wyboru, prawo wolności.

Historia polskiej aborcji, nie jest ani długa, ani skomplikowana. Tak naprawdę od zarania dziejów była nielegalna.

W XX wieku, w okresie zaborów czy dwudziestolecia między wojennego, można było dokonać zabiegu terminacji ciąży z powodów medycznych, gwałtu czy kazirodztwa. Dopiero podczas   II WŚ, gdy Polska znalazła się pod niemiecką okupacją, zabieg aborcji stał się całkowicie legalny, niestety czasami nawet obowiązkowy. Kolejno, w czasach Polski Ludowej, nastąpiła w tym temacie zmiana. Kobiety wsiadały na traktory, ruszyły do fabryk i budowały nową socjalistyczną krainę mlekiem i miodem płynącą. To właśnie w tych czasach miały tak naprawdę najwięcej swobód dotyczących dysponowania swoim ciałem. W połowie lat pięćdziesiątych, aborcja stała się legalna i dostępna dla wszystkich, gdyż aby dokonać zabiegu należało spełnić jeden z trzech wymaganych warunków, a na liście widniała trudna sytuacja życiowa.

Już pod koniec lat osiemdziesiątych, Kościół katolicki mający coraz większy wpływ na elity polityczne zaczął starania o zmiany dotyczące aborcji. W 1993 roku, uchwalono ustawę dotyczącą planowania rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży, którą znacie pod nazwą kompromisu aborcyjnego. Od tamtego czasu, zaczęły się przepychanki w jedną lub drugą stronę. I tak jest do dziś.

Kilka lat temu, dolano oliwy do ognia. Uznano, że klauzula sumienia jest ważniejsza niż przysięga Hipokratesa i lekarz może odmówić dokonania zabiegu, ale również i wskazania odpowiedniego szpitala. Kolejnym etapem klauzuli stały się recepty na antykoncepcję, których to niektórzy medycy nie chcieli wypisywać, a następnie farmaceuci sprzedawać. Wielkim echem odbiła się afera o pigułkę dzień po, bezpodstawnie nazywaną przez środowiska prolife wczesnoporonną.

Częste ataki na osoby homoseksualne, czy hetero nienormatywne, ogromna niechęć do obcokrajowców o innym kolorze skóry lub wyznaniu, czy w sposób w jaki potraktowano osoby niepełnosprawne i ich opiekunów były kolejnymi etapami które coraz bardziej bulwersowały społeczeństwo.

Po wyjściu na światło dzienne, ogromnego skandalu dotyczącego pedofilii w Kościele, Polki i Polacy mieli już serdecznie dość. Bezkarność kleru, który schował się pod skrzydłami partii rządzącej, sprawiła, że katolicy zaczęli odwracać się od polskiego Kościoła, lub chociaż potrafili po raz pierwszy spojrzeć na niego krytycznie.

Chęć zmiana prawa aborcyjnego w tak skomplikowanej i nieprzyjaznej atmosferze, wydawała się niemal jak strzał w głowę. Jednak pycha i pewność siebie niektórych osób, sprawiła, że nie potrafią już spojrzeć realnie na świat. Gdy Trybunał Przyłębskiej przyklepał w trybie błyskawicznym zmianę tego niby kompromisu, było już pewne, że tłumy wyjdą na ulicę.

 Zaczęło się więc kilka dni temu, od Strajku Kobiet, które z transparentami szły ulicami miast i miasteczek w całej Polsce. I zamiast ich posłuchać, porozmawiać negocjować, Jaruzelski tfu chciałam napisać Prezes Kaczyński, wystosował przemówienie w reżimowej telewizji publicznej TVPis niczym Wódz Naroduw Korei Północnej.

A kobiety, jak to kobiety…. Im bardziej będziesz groził i podskakiwał, tym bardziej je wkurzysz. Na rekcję nie trzeba było czekać długo. Kolejnego dnia następne tłumy zalały ulice Polski, skandując kulturalnie “proszę już wyjść” i w skromnej asyście Milicji i bojówek, spacerowały ulicami.

Poczułam się uprzedmiotowiona, potraktowana jak żywy inkubator, bo jak inaczej określić sytuację, w której zmusza się kobietę do donoszenia ciąży z ciężko uszkodzonym płodem, który umrze w cierpieniu kilka godzin lub może kilka dni po porodzie. Poczułam się obdarta z godności, ponieważ zabrano mi ją wraz z prawem świadomego wyboru, złożona w ofierze kościołowi i Bogu, w którego przecież niekoniecznie muszę wierzyć. Nie chcę zostać męczennicą, która w imię fanaberii starszych panów i kilku nawiedzonych czarownic, ma poświęcić swoje życie i życie swojej rodziny.

Pomyślałam o milionach kobiet w Polsce, które mają mniej szczęścia niż ja mieszkając w tym pięknym a jednak nadal mentalnie obsadzonym w średniowieczu kraju. Nasi reprezentanci w rządzie, również i w opozycji, przedstawiciele Kościoła katolickiego, muszą zrozumieć, że czasy się zmieniają, a ludzie wraz z nimi.

Po tygodniu pokojowych marszy i manifestacji, podczas których dzięki Armii Chrystusa, Żołnierzom Archanioła, czy jakiś innym Oddziałom Obrony Matki Boskiej ciała demonstrujących niewiast nabyły kilku lekkich zadrapań, prezydent zabrał głos. W sumie już lepiej było jak siedział cicho zarówno on jak i jego córka i żona. Ale jak to mówi znane przysłowie mleko się już rozlało, czy musztarda po obiedzie jak kto woli. Ogólnie już za późno.

Wczoraj, dziś jutro, gdzieś w Polsce w kolejnym mieście rozpocznie się kolejny protest. Strajk Kobiet powołał Radę Konsultacyjną, która przekaże swoje, a właściwie nasze postulaty rządzącym. I nikt tu już nie mówi o kompromisie aborcyjnym, sprawy zaszły o wiele dalej.

Bo tak naprawdę czy tu chodzi tylko lub aż o aborcję? Czy może o to, że niektórzy się zagalopowali i zapomnieli, że on są tu dla nas, a nie my dla nich. Świat się zmienia, Europa się zmienia i Polska też się zmienia. I mam nadzieję, że to jest właśnie początek zmiany na nowe, na lepsze.

Pamiętajcie, że grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą.

 

 

Plakaty wykożystane do mojego wpisu są ogólnodostępne w internecie, ich twórcami są P.Podkościelny, A.Madej, B.Szymkiewicz, J.Gębal, K. Urbańska. Dziękujemy za projekty.