Kto by przypuszczał, że 15 kwietnia 2020 roku, podczas gdy świat opanowała pandemia Covid19, gdy wszyscy przedstawiciele rządów w Europie, będą opracowywać wszelkiego rodzaju strategie, jak zahamować szybki rozwój choroby, jak uchronić swoich obywateli i uratować ich od wielkiego ekonomicznego krachu i masowego bezrobocia, polscy przywódcy postanowią wyciągnąć z zamrażalki dawno zapomniany projekt…. Projekt, który oczywiście wzbudza wiele emocji….

Dywersja, przepisy czy po prostu głupota? Nie mam pojęcia i chyba nikt z nas do końca nie zrozumiał aktualnego posunięcia rządzących.

Sejmowy harmonogram -15 kwiecień 2020-

16h45 – projekt o zakazie edukacji seksualnej pod groźbą do 3 lat pozbawienia wolności

18h00 – projekt o zakazie aborcji i badań prenatalnych pod groźbą do 5 lat pozbawienia wolności

Obecnie, polskie prawo zwane również kompromisem aborcyjnym, pozwala na dokonanie zabiegu przerwania ciąży w trzech różnych przypadkach

  • Gdy ciąża jest ryzykowna i stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety
  • Gdy badania prenatalne lub inne wnioski medyczne wskazują na prawdopodobieństwo ciężkiego lub nieodwracalnego upośledzenia płodu, lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • Gdy istnieje podejrzenie, iż ciąża zaistniała w wyniku czynu zabronionego, gwałtu.

Nie ma się co oszukiwać, jest to jedno z najbardziej rygorystycznych praw aborcyjnych w Europie, obok Monaco, Malty, Andory, San Marino, Lichtenstein i oczywiście Watykanu, ale tam to chyba nawet nie ma komu zachodzić w ciążę. Od Października 2019 roku, Irlandia Północna, opuściła to grono, by dołączyć do liberalnej części Europy.

 Obywatelska inicjatywa ustawodawcza Zatrzymaj Aborcję z Kają Godek na czele, już w poprzedniej kadencji sejmu, wystosowała kontrowersyjny projekt antyaborcyjny, który tylko i wyłącznie dzięki silnej mobilizacji społeczeństwa trafił choć na chwilę do sejmowej szafy.

Projekt ten, jest istną perełką na miarę średniowiecza i domaga się likwidacji jednego z trzech warunków legalnego zakończenia ciąży. Zatrzymaj Aborcję i Godek, chcieliby, aby zakaz aborcji obowiązywał również w przypadku, gdy wszelkiego rodzaju badania prenatalne wskazywałyby na upośledzenie płodu. Za przerwanie takiej ciąży, domagają się kary pozbawienia wolności do lat pięciu.

 

 

Czyli mówiąc prosto z mostu, chcą nas zmusić do rodzenia chorych dzieci, pod karą więzienia!

 

Pisząc powyższe, aż sama nie mogę uwierzyć, że w centrum Europy, w XXI wieku, rząd chce ograniczyć nasze prawa, zaostrzyć i tak już rygorystyczne prawo do aborcji, i zabronić edukacji seksualnej. Przecież to jest chore, niczym umysł nawiedzonej Pani Godek, która chce zmusić kobiety do bycia matkami dzieci upośledzonych. Kim jest Kaja Godek, aby decydować za mnie? Za moją siostrę, moją przyjaciółkę czy koleżankę z pracy?

Jestem matką dwóch dziewczynek, i w dniu, gdy dowiedziałam się, że będę mamą najpierw była radość, a później pojawił się strach, czy wszystko będzie w porządku, czy dziewczynki będą zdrowe, jak wyjdą badania. Na szczęście wszystko potoczyło się idealnie i urodziłam dwie duże dziewczynki, tryskające zdrowiem.

Ale wiem, jak czuje się matka, której właśnie powiedziano, że chyba coś jest nie tak, że trzeba robić dalsze badania, dalsze analizy. Wiem, jak czuje się ta kobieta przeżywająca najgorsze dni i tygodnie swojego życia. Miotająca się z myślami w swojej głowie, co będzie, jeśli jednak wyniki ostateczne będą negatywne, jaką powinna podjąć decyzje. I bez względu na to co powie jej rodzina, jej bliscy, jej przyjaciele, a nawet jej partner, to ostateczna decyzja należy tylko do niej, gdyż to ona będzie musiała udźwignąć ten ciężar przez następnych kilka, kilkanaście lat…

Projekt Godek wydaje mi się również całkowicie abstrakcyjny w kraju, w którym rodzice z upośledzonymi dziećmi protestowali tygodniami w sejmie walcząc o swoje prawa, i zostali potraktowani z pogardą. Jest to groteskowy projekt, w państwie, które po prostu nie dba o rodziny z chorymi dziećmi.

Brakuje ośrodków wychowawczych, specjalistycznych opiekunów, dofinansowań i nie tylko na leki, ale na codzienne życie. Łatwo powiedzieć masz rodzić, ale później przecież dziecko trzeba wychować, należy o nie zadbać, dać mu odpowiednie warunki i nie mam tu na myśli tylko dzieci chorych, lecz każdych. Wiedząc jaki ogrom czasu, energii, wysiłku, ale również jakie koszty łączą się z wychowaniem zwykłego, zdrowego dziecka, nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić w przypadku dziecka upośledzonego…

Godek jest matką, jak ja, jak wiele z Was. Ma dwójkę dzieci, w tym jedno chore na zespół Downa. Bardzo jest mi przykro z tego powodu, naprawdę. Na pewno kocha swojego synka najbardziej na świecie, jak wszyscy normalni rodzice, którzy kochają swoje dzieci bez względu na ich zdrowie, wygląd czy charakter. Jestem przekonana, że jej synek jest wspaniałym chłopcem, a ona sama czuje się spełniona w roli matki chorego dziecka. Ale każdy człowiek jest inny.

Nie każda z nas jest w stanie udźwignąć tak wielki ciężar psychiczny jakim jest wychowanie chorego dziecka, nie każda z nas będzie miała pomoc, lub nie będzie potrafiła o nią poprosić. Nie każda z nas będzie potrafiła pokochać takie dziecko. Ale również nie każda będzie w stanie zdecydować się na oddanie dziecka do ośrodka czy adopcji.

 

Zmuszanie kobiety do donoszenia ciąży i urodzenie upośledzonego dziecka jest zwykłym bestialstwem

Kolejny absurd w polskich realiach to projekt dotyczący edukacji seksualnej. W dobie dostępu do internetu, wszelkiego rodzaju portali erotyczno pornograficznych, powinien być to obowiązkowy przedmiot w każdej szkole. Ale nie, bezsensowne zajęcia z panią od biologii, czy na godzinie wychowawczej, że już o tych z katechetką i księdzem nie wspomnę. To powinny być, konkretne, dobrze zorganizowane zajęcia z seksuologami, którzy wytłumaczą nastolatkom, że filmy dla dorosłych mają mało wspólnego z rzeczywistością, a seks bez zabezpieczenia może być groźny i niebezpieczny.

Każdego roku na świecie kobiety dokonują 40 mln zabiegów przerywania ciąży, większość z nich dokonywana jest w krajach, gdzie wiedza seksualna jest niska, a dostęp do antykoncepcji jest trudny.

 

Na Netflix można obejrzeć świetny serial, nie tylko dla młodzieży Sex Education. Osobiście polecam każdemu rodzicowi i nie tylko. Seksualne życie licealistów zostało przedstawione w sposób poruszający i niezwykle emocjonalny ale również, zabawny i zaskakujący.

Nastolatki to burza hormonów, wiecznie kłębiące się myśli w głowie, odkrywanie swojej seksualności, poznawanie partnera czy partnerki. Dzieciaki potrzebują jasnych i klarownych odpowiedzi na pytania, które sobie zadają.  Pytania dotyczące ich potrzeb, ich fantazji. Ale również na pytania trudniejsze na temat homoseksualizmu, biseksualizmu czy transwestyzmu. Gdyby była rzetelna edukacja seksualna, można by uniknąć wielu niechcianych ciąż wśród nastolatek, ale również chorób seksualnych czy molestowania, o którym mówi się coraz więcej.

Brak wiedzy seksualnej doprowadza do wielu błędów, często nieodwracalnych.

 

Dlatego kolejny raz, musimy walczyć o to co mamy i pokazać, że jest w nas siła. Nie pozwólmy grupie podstarzałych kolesi, z nawiedzoną kobietą na czele, decydować o naszym życiu, ale również życiu naszych córek, sióstr, przyjaciółek

 

Jak powiedziała kiedyś Margaret Thatcher, będziemy musiały stoczyć więcej niż jedną bitwę by odnieść zwycięstwo.