O różnicach kulturowych napisano już stosy książek i wyprodukowano setki filmów dokumentalnych. Zróżnicowanie wśród kultur istnieje od zarania dziejów, z lecz czasem, w poszczególnych grupach zaczęło się w pewnym sensie zacierać. Dziś rozbieżności między obywatelami Europy nie są tak wielkie jak kiedyś, a mimo to istnieją i potrafią niejednokrotnie zaskoczyć. Zawsze nie możemy się nadziwić nad innością kultur azjatyckich, arabskich czy afrykańskich, a przecież rozbieżności między Europejczykami potrafią zdziwić niejednego podróżnego. Nie z przypadku wzięło się powiedzenie Co kraj to obyczaj.

Przyjeżdżając do Francji, nie mogłam się nadziwić jak zupełnie inaczej żyją tutejsi mieszkańcy. Miałam to wielkie szczęście całkowicie wtopić się we francuską społeczność i poznać ich codzienność, nawyki i zwyczaje. Z czasem to co mnie zdumiewało, szokowało czy bawiło do łez stało się moją normalnością. I dopiero, całkiem niedawno zdałam sobie z tego sprawę, podczas rozmowy telefonicznej z moją mamą, która wspomniała o francuskich porach posiłków. Po zakończonej konwersacji, zastanowiłam się dłużej nad tą uwagą, czego efektem jest dzisiejszy wpis.

Co różni Polaków i Francuzów, co potrafi zdziwić i zaskoczyć w ich zachowaniu? Co szokuje Polaków i nie tylko przyjeżdzających do kraju nad Sekwaną? W jakich kwestiach Francuzi są inni od Polaków, czyli niewielkie lub wielkie różnice kulturowe. Zaczynamy!

Pory posiłków i nie tylko….

To nieszczęsne jedzenie, tutejsze pory obiadów i kolacji wprowadzają w szał nie tylko Polaków. Jeśli obiad to tylko między 12h00 a 14h00, jeśli kolacja to najwcześniej o 19h00 i w zasadzie tylko dla dzieci, dorośli jedzą w większości po 20h00. Sytuacja ta dotyczy zarówno posiłków spożywanych w domu, jak i restauracji. Większość knajp całkowicie się zamyka między 14h00 a 19h00, a te które pozostają otwarte serwują wyłącznie napoje, ewentualnie od godziny 18h00 proponują aperitif w postaci wina, piwa i oczywiście deski serów lub wędlin. Na prawdziwy posiłek trzeba czekać do konkretnie wyznaczonej godziny. Coraz częściej pojawiają się lokale z pizzą, makaronem czy burgerami, które są otwarte i serwują jedzenie przez cały dzień. Nie jest ich jednak wiele, i w większości są to tzw knajpy sieciowe, z żywnością słabej jakości. Oczywiście na każdym niemal rogu miast i miasteczek, można kupić kanapkę w boulangerii, czy tureckiego kebaba, ale to już podlega pod fastfood, i w sumie Francuzi, nie nazywają tego prawdziwym posiłkiem.

Również ciekawą kwestią jest sam obiad czy kolacja. Zarówno w restauracjach, jak i stołówkach szkolnych i uwierzcie mi, w  większości domów, nawet codzienny, typowo rodzinny posiłek składa się z przystawki, głównego dania i deseru. Moje dziewczyny w szkolnej jadalni mają w ten sposób rozpisane menu na cały tydzień. Tutejsze knajpy proponują zestawy obiadowe typu przystawka i główne danie lub główne danie i deser, i oczywiście zestaw z wszystkich trzech elementów. W domach jest podobnie, np. tarta marchewka zostanie podana jako przystawka, i dopiero później zostaną zaserwowane ziemniaki z kurczakiem. W kwestii deserów, to w knajpach jest ich do wyboru do koloru, od tart, poprzez musy czekoladowe, lody czy sałatki owocowe. W domu, Francuzi najchętniej na deser sięgają po….. jogurt. I oczywiście podstawowy element każdego posiłku we Francji to bagietka, którą podaje się również w restauracji do obiadu i kolacji, i która jest już wliczona w cenę. Francuzi, potrafią zagryzać nią nie tylko sałatki ale również wszelkie inne potrawy, w tym nawet makaron……

Kultura osobista i ogólne savoir vivre

Bonjour można powiedzieć we Francji przynajmniej 100 razy jednego dnia, rodziców odprowadzających swoje pociechy do szkoły, wsiadając do windy w biurowcu, do recepcjonistki, pana na parkingu podziemnym, kasjerki w Carrefourze, ekspedientki w warzywniaku. Zanim zapytasz się Francuza na ulicy o godzinę lub adres, którego szukasz, musisz koniecznie zacząć od przywitania Bonjour, no chyba że chcesz wyjść na gbura.  Francuzi lubują się w zwrotach grzecznościowych, po załatwieniu danej sprawy np. zakupu croissanta, życzą miłego dnia. Chętnie mówią dowiedzenia, choć już mniej chętnie używają zwrotu pardon czyli przepraszam, i bezczelnie potrafią przepychać się do metra.

W bliższych kręgach znajomych, przyjaciół i rodziny bardzo popularny jest krótki pocałunek w policzek, le bisou zwany potocznie la bise, a który zasługuje na całkowicie osobny artykuł. Jednak nie sam fakt obcałowywania się jest zaskakujący dla obcokrajowców, ale to że robią to również mężczyźni między sobą, zarówno na powitanie, pożegnanie, ale również podziękowanie…. Cóż od marca ubiegłego roku Covid zakończył francuskie obcałowywanie się ze wszystkimi, co przyznam szczerze idzie mi bardzo na rękę.

Zdejmowanie butów, to kwestia sporna między Polakami a Francuzami. U cioci Zosi na imieninach, jeszcze dobrze nie stanie się w drzwiach, a już trzeba zdejmować swoje obuwie, i albo zostać w skarpetkach do garnituru, albo w rajstopach do szykownej sukienki, ewentualnie można założyć przenoszone przez wszystkich gości pantofle. Zostaje jeszcze wersja numer trzy, z której sama korzystam, a mianowicie zmiana na inna parę swoich butów. Ale i tu często można się spotkać z dezaprobatą mieszkańców. We Francji w większości domów ten problem nie istnieje, bo pomimo iż domownicy na co dzień chodzą po domu w pantoflach, to gości przyjmują w butach. Jedyną parę którą znam w swoim otoczeniu, która zdejmuje buty, i do której przynoszę swoje na zmianę, to mieszanka kulturowa Francuza i Portugalki….

Konwersacje, dyskusje, rozmowy

Francuzi nie należą do narodów małomównych, i mimo iż nie są tak głośni jak Włosi czy Polacy w wyrażaniu swojej opinii, to nie pozostają daleko w tyle. We Francji rozmawia się np. o jedzeniu, podczas jedzenia. W restauracji czy na kolacji u znajomych, spożywając posiłek, rozmowa będzie toczyła się wielokrotnie wokół jedzenia, i to nie koniecznie tego, które nam zaserwowano.

Kolejnym faworytem w rozmowach francuzów jest sex. Tu się o nim mówi głośno i wyraźnie, bez zażenowania ani wstydu. Dowcipy o seksie padają podczas spotkań rodzinnych z ciotkami, wujkami i kuzynami. A jeśli nie seks, to polityka. Francuzi kochają się kłócić o politykę i ogólnie są bardzo zaangażowani w polityczne życie swojego kraju. I nie jest to u nich trendem od niedawna tak jak w przypadku Polski, ale już od wielu pokoleń.

Nie ma nic lepszego niż rozmowa Francuzów o niczym. Anglicy ponarzekają na pogodę, a Francuzi ponarzekają ogólnie na cały świat. Za dużo podatków, za mało świadczeń socjalnych, za drogo w sklepach, za duży tłok w metrze które w dodatku śmierdzi, w mieście z głośno, na wsi za cicho. Oni sami mówią o sobie, że są wymagający i krytyczni w stosunku do otaczającego ich świata, ja uważam, że to wrodzone wieczne niezadowolenie ze wszystkiego to objaw pesymizmu i upierdliwości. W Porównaniu d Polaków, Francuzi to wieczni malkontenci.

 

To zapewne tylko nieliczne różnice kulturowe między Polakami i Francuzami. Niestety mieszkając tutaj już ponad dwadzieścia lat, większość z nich po prostu przestałam zauważać, na inne nie zwracam już uwagi, a reszta stała się już pewnie moją rutyną. Jeśli będąc w Francji za równo na stałe jak i przejazdem, zauważyliście inne kontrowersyjne różnice, to piszcie. 

A jeśli chcecie poczytać o stereotypie Francuza to zapraszam tutaj.

Tymczasem idę przygotować kolację dla dzieciaków, bo przecież muszę się wyrobić do 19h !