Bycie matką, to ciężka praca, i myślę, że nie trzeba tu nikogo przekonywać. Uczę się codziennie, jak nasz prezydent, metodą prób i błędów, a tych drugich jest wielka góra niczym Everest.

Niestety w przeciwieństwie do pracy zawodowej, za tą nikt nie gwarantuje nam wynagrodzenia. Oficjalnie, mówi się, że uśmiech Twojego dziecka jest najlepszą zapłatą za wszystko, ale nie wiem kto wymyślił coś tak głupiego.

Dlatego specjalnie dla Was, opracowałam 10 zasad jak być matką (nie) idealną, oczywiście na podstawie moich osobistych doświadczeń. Jest to lista jak najbardziej subiektywna i oczywiście nie pełna. Z wielką ciekawością, czekam na wasze kolejne punkty, aby móc ją rozszerzyć.

Naucz się mówić do ściany

Zdejmij buty i umyj ręce to mantra, którą głoszę od lat. Za pierwszym razem grzecznie, za drugim podnoszę ton, za trzecim wydzieram się tak głośno, że słyszy mnie cała okolica.

Sobota godzina  rano

-Sprzątnij bałagan w pokoju

-Dobrze

Sobota  po południu

-Sprzątnij bałagan w pokoju!

-Ok

Sobota wieczorem

-Nie sprzątnęłaś pokoju, proszę posprzątaj!!

-Ok, już sprzątam

Niedziela w południe

-Sprzątnij ten cholerny bałagan!!!

-No dobra już sprzątam

 

Niedziela po południu, wpadam z workiem na śmieci i zaczynam do niego wrzucać wszystko jak leci, lalki, klocki, koce, bo zostały zrobione namioty, skrawki papierów z wycinanek. Zaczyna się płacz i krzyk, pokój zostaje uprzątnięty w ciągu 10minut. W kolejny weekend jest dokładnie tak samo…

 

 

Naucz się życia w hałasie

-Mamo, Ophelia zabrała mi moje ulubione nożyczki (nie wiedziałam, że można mieć ulubione nożyczki, dopóki nie pojawiły się dzieci)!

-Mamo, Liliana nie chce mnie wpuścić do pokoju!

-Mamo, Ophelia mi pokazała język i powiedziała, że jestem głupia!

-Mamo, mamo, mamo, mamo……!!!!

Jeśli muzyka to tylko głośno, jeśli koleżanki to piski i krzyki, jeśli rozmowa między siostrami to zawsze podniesionym tonem. Pracowałam na lotnisku, i muszę przyznać, że u mnie w domu jest zdecydowanie bardziej głośno, a ilość decybeli w głosie moich córek przerasta startujące samoloty.

Naucz się żyć w ciągłym towarzystwie

I wcale nie mam tu na myśli twoich przyjaciół i wieczornych imprez jak w akademiku. Twoje dziecko zaczyna oswajać cię z brakiem jakiejkolwiek intymności, już od najmłodszych lat, gdy stoi pod drzwiami toalety, podczas gdy ty chcesz zrobić siku. I co z tego, że proszę, że uczę, że wymagam, aby wchodzić do mojej sypialni pukając. Młodsza córka niczym sprytny lis wkrada się do łazienki, i wielkim krzykiem informuje mnie, że zmywarka właśnie się skończyła podczas gdy ja stoję nago z pianą na głowie pod prysznicem. Jezu, kolejny raz prawie umarłam na zawał serca.

Naucz się żyć w bałaganie

Zanim miałam pierwsze dziecko, mój dom był pedantyczny i każdy przedmiot miał w nim swoje miejsce. Po narodzinach córeczki, zweryfikowałam moje wymagania pod względem porządku, a po narodzinach drugiej nauczyłam się żyć z szalejącym tornadem. Każdy pokój, że o ogrodzie nie wspomnę, po pojawieniu się moich dziewczyn wygląda jakby właśnie przeszło nad nim jakieś wielkie tsunami.

Naucz się dobrze gotować

To, że mój facet i przyjaciele, bardzo chwalą sobie moje umiejętności gastronomiczne, nie oznacza to, że przypadły one do gustu dziewczynkom. Już i tak jest lepiej, bo etap przemycania wszystkich warzyw w puree lub w zupach mamy za sobą, ale nadal nie zaszaleje kulinarnie. Makaron najlepiej rozgotowany i koniecznie bez (bez, czyli bez niczego) marchewka z groszkiem owszem, ale podane osobno, ryba tak, ale z patelni, nie z piekarnika, ziemniaki tylko ubite albo zasmażane, ale nie w całości. Pietruszka, koperek, bazylia, że o kolendrze nie wspomnę to już szalona ekstrawagancja. Ale nie poddaje się i walczę o swoje, bo ile można jeść brokuły z ryżem i ziemniaki z fasolką.

Naucz się udawać

Tak dobrze przeczytałyście, żeby w miarę ogarnąć bycie matką trzeba być dobrą aktorką. Czasami, aby uniknąć kolejnych 30 minut czytania książeczek, które znam już na pamięć, o zgrozo udaję, że mnie boli głowa i muszę się położyć. Czasami dla świętego spokoju, mówię, że boli mnie brzuch i zamykam w toalecie, gdzie spokojnie mogę przejrzeć czasopismo. Moje aktorstwo opracowałam jednak do perfekcji, za każdym razem, gdy dziewczyny wręczają mi własnoręcznie zrobione prezenty lub dzieła sztuki. Zachwycam się każdym obrazem, figurką i nie wiem czym jeszcze i dumnie noszę korale z plasteliny i makaronu.

Naucz się kłamać

Oj tak, dobrze przeczytałyście. Mówi się, że kłamstwo to pierwszy stopień do piekła, ale ja uważam, że w przypadku matki to chwila spokoju i wytchnienia. Nie masz czasu na zrobienie domowego ciasta, kup gotowe i powiedz dzieciakowi, że sama zrobiłaś. Przeleżałaś cały dzień na kanapie oglądając telewizję, twoje potomstwo nie musi o tym wiedzieć, jak zawsze prasowałaś, sprzątałaś, gotowałaś itp. Ta porada, jest również sprawdzona w stosunku do partnera, w sumie on to też dzieciak tylko większy.

Naucz się kreatywności

Ale nie mam na myśli tutaj, żadnych kompozycji kwiatowych, czy robienia łapaczy snów. Będąc matką należy być kreatywną inaczej, czyli na przykład jak zrobić strój na przebierańce o tematyce wiosennej w niedzielę o 22h. Albo jaką wymyśleć karę dla dzieciaka, żeby nie ukarać samej siebie (i tu np. odpada zakaz telewizji) Jaką znaleźć wymówkę, żeby nie iść do kina na My Little Pony.

Naucz się (nie) słuchać

Tydzień temu, Twój dzieciak pokłócił się z kolegą, a ty musisz codziennie przez dwadzieścia minut wysłuchiwać, co, jak, dlaczego, i staje się to już męczące. Więc najlepszą metodą jest niesłuchanie, ale przejawianie dużego zainteresowania. Moja metoda, którą poleciła mi kumpela z Łodzi, to kiwanie głową, i wydawanie pomruków, “aaaaa, aha, och, ach”, od czas do czasu spojrzenie i skwitowanie sprawy słowami “poważnie, naprawdę, żartujesz”

Naucz się być ZEN

Haaaaa, to jest dowcip. Bycie matką jest sprzeczne z byciem ZEN, chyba że po kilku lampkach wina, gdy dzieciak już śpi.

Jeśli opanujecie te cudowne dziesięć zasad,  jak być matką (nie) idealną, to dajcie znać, bo mnie niestety nie wszystko się udało ogarnąć, ale dziewczynki mają dopiero 6 i 9 lat, więc mam jeszcze kawał czasu przed sobą.

 

A jeśli macie ochotę zagłębić się w tajemnice bycia paryską mamą to zaprasza do przeczytania starszego posta, którego znajdziecie tutaj